|
|
| ... ten
wyjazd upłynął pod znakiem mgły, gór, kontuzjowanych kolan
i (dla niektórych ;) osiołków i owieczek... Nasza trasa wiodła przez
Sighisoarę - chyba najbardziej malownicze rumuńskie
miasteczko, góry Bucegi, zameczki: Bran i Risnov (budzący...
hmm... mieszane odczucia u zwiedzających...), Góry Fagaras, aż
po Sibiu i Devę. Mimo wcześniejszych ambitnych planów nie udało nam
się zahaczyć o Poienari, Braszów i Hunedoarę - po prostu nie
starczyło czasu. Następnym razem... |

|
|
|
|